wt, 12 sierpnia 2014

Diabeł tkwi w szczegółach

Retrospektywa. Blog Jana Daniluka
Ulica Poczty Gdańskiej w Oliwie, na rogu z aleją Grunwaldzką. Nazwa tej ulicy nie ma nic wspólnego z pocztowcami, którzy 1 września 1939 r. bronili polskiego urzędu na Heveliusplatz i stali się jednym z symboli oporu, jaki stawiono niemieckiemu napastnikowi. Ulica Poczty Gdańskiej w Oliwie, na rogu z aleją Grunwaldzką. Nazwa tej ulicy nie ma nic wspólnego z pocztowcami, którzy 1 września 1939 r. bronili polskiego urzędu na Heveliusplatz i stali się jednym z symboli oporu, jaki stawiono niemieckiemu napastnikowi. Fot. J. Daniluk

Sierpień i wrzesień to dwa miesiące, które obfitują w rocznice ważnych wydarzeń z najnowszej historii Polski (1939-1989). Wbrew pozorom nie jest to jednak wpis o nich samych, ani o tegorocznych obchodach, które - zważywszy na kilka okrągłych liczb - są i będą zapewne okazalsze, niż w poprzednich latach. O tym, co umyka podczas takich właśnie świąt i rocznic, co zamienia niejednokrotnie wartościową w teorii chwilę refleksji w 'event' lub też w powtarzalną, do bólu nudną 'akademię' - napiszę niebawem. Teraz chciałbym Państwa zatrzymać przy jednej z uliczek Gdańska. Uliczce, która nawiązuje do jednej z rocznic, którą niebawem będziemy obchodzić. Uliczce, której nazwa miała zapewne być rodzajem hołdu dla grupy bohaterów z jednej, a przypomnieniem o tragicznej historii Polaków w Gdańsku w 1939 r. z drugiej strony. Dziś jednak jest raczej dowodem niefrasobliwości autorów jej nazwy, a także zaniedbania władz miejskich minionych, co najmniej kilku, kadencji.

Czy się to komuś podoba, czy nie, nazwy placów, alei i ulic są nośnikami wiedzy historycznej i narzędziami kształtującymi naszą pamięć historyczną i świadomość o miejscu, w którym żyjemy. Na tyle jednak spowszechniałymi, że często ignorowanymi. Ale jednak. Doskonale zdają sobie z tego powodu politycy i samorządowcy. Wystarczy śledzić uważnie media lokalne - przecież, jak to u nas, co rusz wybuchają gorące dyskusje nad celowością nazwania tak, a nie inaczej, nowego mostu, wiaduktu czy ulicy...

Można dyskutować nad celowością niektórych zmian, byleby były one merytoryczne, a nie emocjonalne (to też temat na osobny wpis...). Wydawałoby się jednak, że jest pewna kategoria osób czy wydarzeń, które w powszechnej świadomości powinny zostać upamiętnione. Ba, w większości wypadków są, i to już od dawna. Trudno bowiem znaleźć miasto, w której nie byłoby ulicy Obrońców czy Bohaterów Westerplatte, czy też Wybrzeża. Chyba też nie ma nikt uwag, co do zasadności istnienia ulic Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. 

Diabeł jednak tkwi w szczegółach. W wielu miastach istniały (i nadal istnieją) ulice "Poczty Gdańskiej" lub "Obrońców Poczty Gdańskiej". Co zaskakujące - tak też jest w Gdańsku, a dokładniej: w Oliwie. Boczna ulica od al. Grunwaldzkiej, która prowadzi do dworca kolejowego, nosi nazwę "Poczty Gdańskiej". Ewidentny błąd. Niby mała rzecz, ale jak diametralnie zmienia sens nazwy. Czy istnieli "Obrońcy Poczty Gdańskiej"? Ha, zapewne. W marcu 1945 roku. W innych, zapewniam Państwa, mundurach, niż polscy pocztowcy we wrześniu 1939 roku... Nikt mi też nie wmówi, że to im właśnie, a nie Polakom z urzędu przy Heveliusplatz, poświęcona jest dziś ulica w Oliwie. Przypomnę tylko, że jest ona przedłużeniem ulicy Obrońców Westerplatte, która znajduje się po drugiej stronie al. Grunwaldzkiej. Czy to nie wstyd, że - gdzie, jak gdzie, ale w Gdańsku właśnie! - także nadal istnieje taka ulica, z kardynalnym błędem w nazwie? Wiem, że podobny błąd popełnili autorzy pomnika  ustawionego w 1966 r. na Westerplatte, na którym wyryto "Poczta Gdańska". Zmiana tego stanu rzeczy byłaby nieporównywalnie trudniejsza i bardziej czasochłonna, niż zmiana nazwy jednej, niewielkiej  uliczki. Co nie zmienia faktu, że też byłaby potrzebna...

Powiecie Państwo, że to drobiazg, że "się czepiam". Problem w tym, że błąd niepoprawiany się utrwala, powiela, zapada w pamięć. Uważni czytelnicy zauważą, że ten błąd pojawia się nie tylko u wielu publicystów (szczególnie spoza Gdańska), jak i nawet historyków! Nie można na takie rzeczy pozwalać. Wiem, że niejednokrotnie zwracano uwagę włodarzom (różnych kadencji) uwagę na niefortunną nazwę ulicy w Oliwie. Bez odzewu. Jeśli chcemy na serio traktować naszą historię, to trzeba uczciwie "pilnować" nawet tak, z pozoru błahych, spraw. Zmiana nazwy ulicy to nie jest skomplikowany proces decyzyjny. Oczywiście, wiążą się z nimi pewne koszty, które muszą ponieść mieszkańcy i przedsiębiorcy prowadzący działalność na danej ulicy. Ale czy przypadkiem większość tych kosztów nie pobiera właśnie magistrat? Czy byłoby to naprawdę trudne, aby w drodze wyjątku zwolnić mieszkańców z przynajmniej części opłat przy wyrabianiu nowego dowodu osobistego czy rejestracji działalności? Miasto (nie tylko Gdańsk) wydaje niejednokrotnie rokrocznie więcej pieniędzy na różnego rodzaju inicjatywy związane z różnego rodzaju obchodami. Zacznijmy więc od podstawowych działań. Nie przypominajmy sobie o osobach godnych naszej  pamięci i chwili zadumy (naprawdę niczego więcej!) tylko ten jeden czy dwa razy do roku. Bądźmy konsekwentni. Tylko tyle i aż tyle. Naprawdę.

A jeśli Państwo wciąż się ze mną nie zgadzają, to machnijmy wszyscy ręką i zmieńmy, dajmy na to, nazwę głównego deptaka w Sopocie na "Obrońców Monte Cassino". Ot, drobiazg, prawda..? 

 

 

Jan Daniluk

Z pasją o historii i o współczesności

Komentarze   

+1 # Tomek 2014-08-13 15:53
Mogli po prostu spolszczyć przedwojenne bahnstarsse i by nie było problemu
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+1 # Ania 2014-08-13 12:44
Pamiętam jak swego czasu w Redzie zmieniano tablice z nazwami ulic na nowe i nagle wszystkie ulice, które miały swoich patronów, nosiły nazwy:
- Mickiewicza Adama
- Norwida Kamila
- Poniatowskiego ks. Józefa
Wisiały może z tydzień, zanim wreszcie ktoś dostrzegł absurd sytuacji. To było dawno, więc o kosztach wymiany jakoś wówczas się nie grzmiało (albo może ja byłam za młoda, żeby to pamiętać). Po prostu trzeba to było zrobić i już.Wprawdzie nie dotyczyło to zapisów w dokumentach, ale za to dotyczyło naprawdę olbrzymiej ilości tablic. Gdańsk nie może sobie poradzić z kilkoma?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
0 # Bogusław 2014-08-13 09:23
Dobre Jasiek, dobre.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj
+2 # Michał 2014-08-12 21:33
Słusznie czepiasz się o tak "drobne" szczegóły. Masz w 100% rację. Tylko co z tego? Miasto nie przyłoży ręki do sprawy ważnej dla "garstki" osób.

PS. W Sopocie widziałem w jednym lokalu trzy kanapki o nazwach
- Kanapka Bohaterów
- Kanapka Monte
- Kanapka Cassino

Też nikt się nie czepiał...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytuj

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież