Dziś jedziemy do jednej z Angielskich "Łodzi".
Nie bez kozery to porównanie - system dróg w Exeter sprawia wiele problemów za pierwszym razem, nawet doświadczonym kierowcom , zupełnie jak polska Łódź.
Zjeżdżamy z autostrady M5 zjazdem 29 - rondo wielopasmowe a linie nie prowadzą tak, jak powinny (zaufaj mi, jestem inżynierem - brzmi w uszach ironicznie).
Także jak przy pierwszej wizycie (moja 5 albo 6) się przejedziecie po nim dookoła raz, albo dwa,  to nie będzie wstyd a norma.
Dalej jest w miarę prosto, nie do końca w tego słowa znaczeniu - na kolejnym rondzie kierujemy się na drogę, u której wylotu figuruje stacja paliw (CPN po staremu). A potem jeszcze arteria niedaleko centrum - istne szaleństwo - ale bez szaleństwa nie ma zabawy. Co mogę doradzić - druk z mapek google - bo z GPSem w Exeter jest tak, że przejedziecie zjazd a miły głos oznajmi "za zero metrów skręć w prawo" - a tu nie ma gdzie skręcać.

Czytaj dalej...

Dziś jedziemy do jednej z Angielskich "Łodzi".
Nie bez kozery to porównanie - system dróg w Exeter sprawia wiele problemów za pierwszym razem, nawet doświadczonym kierowcom , zupełnie jak polska Łódź.
Zjeżdżamy z autostrady M5 zjazdem 29 - rondo wielopasmowe a linie nie prowadzą tak, jak powinny (zaufaj mi, jestem inżynierem - brzmi w uszach ironicznie).
Także jak przy pierwszej wizycie (moja 5 albo 6) się przejedziecie po nim dookoła raz, albo dwa,  to nie będzie wstyd a norma.
Dalej jest w miarę prosto, nie do końca w tego słowa znaczeniu - na kolejnym rondzie kierujemy się na drogę, u której wylotu figuruje stacja paliw (CPN po staremu). A potem jeszcze arteria niedaleko centrum - istne szaleństwo - ale bez szaleństwa nie ma zabawy. Co mogę doradzić - druk z mapek google - bo z GPSem w Exeter jest tak, że przejedziecie zjazd a miły głos oznajmi "za zero metrów skręć w prawo" - a tu nie ma gdzie skręcać.

Czytaj dalej...

Póki pogoda nie zacznie dopisywać, muszę "porcjować" materiał do wpisów - stąd takie przerwy. Mam nadzieję niedługo znów będę mógł was raczyć opowiadaniami z każdego weekendowego wypadu.
Dziś relacja "pod dachem" - z największego w Anglii i jednego z największych w Europie muzeum motoryzacji.
Mieści się ono kilkaset metrów od drogi A303 prowadzącej z Somerset do serca Londynu (zresztą chętnie z tej trasy korzystam) a oznakowania zjazdu nie pozwalają na pomyłkę.
W przeciwieństwie do Bovington - ten obiekt jest zdecydowanie bardziej nowoczesny i nawet na zewnątrz tryska "nowością".

Czytaj dalej...

Może, zanim pojedziemy do Wells, wyjaśnijmy pojęcie, które będzie nam towarzyszyć przy niejednym wpisie.
Tytułowe city.
Generalnie w Anglii większość miast jest nazywana "town" (są wyjątki - o czym zaraz) - jeśli "town" miało specyficzne uwarunkowania historyczno - strategiczno - religijne otrzymywało od monarchy status "city".
Co dawało takie nadanie miastu?? Właściwie, prócz prestiżu, nic. Do pewnego momentu najważniejszym warunkiem, aby otrzymać nadanie było posiadanie przez miasto katedry i siedziby diecezji kościoła anglikańskiego. Zmieniło się to dopiero w 1888 podczas nadawania statusu city Belfastowi, gdzie pominięto kryterium religijne. Ostatnie nadanie tego chlubnego statusu miało miejsce w 2012 roku podczas obchodów jubileuszu królowej Elżbiety II - otrzymały je miejscowości  Chelmsford, St Asaph oraz Perth - Perth po raz drugi (utracić status city też można - ale nie będę zanudzał tutaj historią Perth).

Czytaj dalej...

Tym razem będzie dużo krócej niż poprzednio, ale równie przyjemnie - tak myślę.

Każdy ma swoje miejsca, do których lubi wracać, gdzie mu się przyjemnie spędza czas - lub zwyczajnie do nich przywykł i o takim miejscu dziś wspomnę.
Somerset obfituje w wiele ciekawych miejsc stworzonych przez naturę - są i wzgórza, są kanały i zalewy, najgłębszy kanion w Anglii, przełomy rzek i mnóstwo ruin.

Najbliższa tego typu atrakcja to pasmo wzgórz Quantock, zlokalizowane w północno-centralnej części tego hrabstwa. Południowa granica w linii prostej zaczyna się 6 km na północny-zachód od mojego domu. Pasmo niewielkie, ale bardzo ciekawe - różne źródła podają od 21 do 32 km długości i 6 do 9 km szerokości - jak z każdymi granicami stworzonymi przez naturę ciężko stwierdzić, które dane tak naprawdę są właściwe.
Jest późne, przedburzowe, grudniowe popołudnie - dlaczego nie ranek czy południe??

Czytaj dalej...

Ostatnia część opisująca te wspaniałe 3 dni spędzone w Gdańsku.
Tutaj poznacie kilka osób, które wśród wielu innych tworzą atmosferę Radia Gdańsk, no i zobaczycie (może pierwszy raz) najważniejsze miejsca, w których realizuje się audycje, nagrania i koncerty.
Wróćmy do piątkowego, późnego popołudnia lub wczesnego wieczoru, gdzieś w okolicę Długiego Targu...
Porządnie najedzony zastanawiałem się jak spożytkować resztę dnia. Miałem przy sobie pewien mały przedmiocik przywieziony specjalnie dla jednego z redaktorów, który podobną przypinkę oddał 3 tygodnie temu na antenie innemu redaktorowi.
W Radiu Gdańsk istnieje wysokiej klasy koleżeństwo na linii prowadzący - słuchacze. I jeśli słuchacz lub redakcyjny kolega wspomnie na antenie, iż marzy o danym przedmiocie, jeżeli prośba może być spełniona - to praktycznie od ręki zmienia właściciela.

Czytaj dalej...

Jedna z największych katuszy na jakie mogę się skazać dobrowolnie, to lot samolotem...
Nienawidzę latać (choć lęk wysokości jakoś o sobie nie daje znać) z racji problemu z zatokami czołowymi.
Kiedy samolot startuje, a potem już podchodzi do końcowej fazy lądowania czuję, jak by ktoś pompował mi w głowie wielki balon, który napiera na każdy milimetr czaszki. Wrażenia niezatarte i kompletnie nieprzyjemne - a potem się czuję "wypluty" jeszcze przez kilka godzin po lądowaniu. Z drugiej strony trudno jechać autem na weekend do Polski - tyle samo spędziłbym za kółkiem co na miejscu, także wyjścia nie było.
W Bristolu rzucało żabami, ale mniej niż prognoza zakładała - perspektywa coraz mniejszych świateł tego wielkiego miasta jakoś poprawiała mi humor, i to coraz szybciej kiedy faktycznie zaczęły maleć.
Wschód słońca w samolocie to jeden z bezcennych widoków, szczególnie jeśli się go doświadcza, mając świadomość że kilka kilometrów pod tobą leje jak z cebra...

Czytaj dalej...